Polskojęzyczna strona poświęcona życiu i twórczości pastora Charlesa Taze Russella
Pastor Charles Taze Russell
<< Wstecz Wybrano: R-1651 a,   z 1894 roku.
Zmień język na

Mojżesz, wódz Izraela

2 Moj. 3:1-12.

Porównanie trzech okresów życia Mojżesza. - Czterdzieści lat przygotowania na puszczy, przez którą później przeprowadził Izraela. - Osobliwe zjawisko i jego symboliczne znaczenie. - Boska metoda udzielania informacji ludziom. - Poselstwo dla ludu Bożego na czasie. - Bóg wybiera wodzów dla Izraela.

„A byłci Mojżesz wierny we wszystkim domu jego”. - Żyd. 3:5.

Życie Mojżesza jest podzielone na trzy równe okresy. Pierwsze czterdzieści lat doprowadziły go do męskości i wyuczyły wszelkiej mądrości egipskiej. Następny okres rozpoczął się gdy Mojżesz zabił Egipcjanina i dowiedział się, że bracia jego nie byli przygotowani, aby mogli być wyzwoleni, a także, aby przyjąć go jako ich przyjaciela i brata. Okres ten zakończył się, gdy Mojżesz pod kierownictwem Bożym powrócił do ziemi Gosen i szczęśliwie wyprowadził naród Izraelski z Egiptu. Trzeci period czterdziestu lat rozpoczął się z wyjściem Izraela z Egiptu, a zakończył się śmiercią Mojżesza na puszczy w czasie, gdy Izrael miał przejść przez Jordan, aby wejść do obiecanej ziemi Chananejskiej.

Drugi okres życia spędził Mojżesz jako pasterz, w służbie świekra swego Jetra, zwanego Raguelem. Możemy być pewni, że w tym drugim okresie miał on wielką sposobność nauczenia się cierpliwości, a będąc pokornym człowiekiem, chętny był czynić wszystko, co ręce jego znalazły do czynienia. Jak pasterz Dawid, tak i Mojżesz nauczył się myśleć o owcach i roztaczać pieczę nad nimi, uznając Boga za najwyższego Pasterza owiec. Prawdopodobnie często dziwił się dlaczego Pan Bóg po daniu wielkich i kosztownych obietnic Abrahamowi, dozwolił potomstwu jego dostać się do niewoli. Bez wątpienia także przemyśliwał i o swoich obowiązkach służenia ludowi, który był bardzo niezgadzającym się, tak iż czasami było wprost niemożebnym udzielić mu jakiejkolwiek pomocy.

Prawdopodobnie Mojżesz często zastanawiał się jakby mógł być więcej uprzywilejowanym w doczesnych rzeczach, gdyby posłuchał rady swej wychowawczyni, córki faraonowej, i pozostał członkiem królewskiej rodziny w Egipcie. Bez wątpienia myślał i o tym, jak zmarnował swoje życie i widoki na przyszłość przez wstawiennictwo za synami Izraela; i o ich niewdzięczności i braku oceny jego zasług, gdy go przy pewnej okoliczności zapytali: „Któż cię postanowił książęciem i sędzią nad nami?" - 2 Moj. 2:14.

CUDOWNY KRZAK GOREJĄCY

Prawdopodobnie Mojżesz doszedł do przekonania, że choć w swych wysiłkach został zawiedziony, to jednak miał zadowolenie z tego, że starał się uczynić wszystko, co uważał za najlepsze. Bez wątpienia może być, że był przygnębiony odnośnie przyszłości, gdyż tak dzieje się z cichymi i pokornymi ludźmi. Jednocześnie pod kierownictwem Bożym pasał trzody po polach, po których to później miał prowadzić lud Izraelski. Przez te czterdzieści lat został obeznany z okolicą Synaj i dolną Palestyną. Mało on jednak miał pojęcia o wartości lekcji, jaką stąd otrzymał. Nauka, jaka stąd wypływa, jest, abyśmy byli wierni Bogu, czyniąc wolę Jego i poddawali się pod Jego kierownictwo; wynik pozostawmy samemu Bogu naszemu. Inna stąd lekcja w tym zawiera się dla nas, że obecne doświadczenia, trudności i próby mogą nas uczynić pożytecznymi w przyszłej służbie naszego Pana i Jego ludu, choć obecnie często tego nie widzimy.

Naukę bierzemy z czasu gdy Mojżesz w 80 roku życia prowadził trzodę swoją obok góry Horeb, zwanej Synaj, gdzie później było dane Prawo Zakonu. W tym to miejscu Mojżesz zobaczył krzak gorejący przed sobą. Był to prawdopodobnie krzak cierniowy, który w tej okolicy nieraz wyrasta dość wysoko, a zwany jest drzewem sytym, którego używano przy budowie przybytku. Wpatrując się w płomień gorejącego krzaka, Mojżesz zauważył, że pomimo ognia krzak pozostawał nieuszkodzonym. Zastanowiło go to i zaciekawiony przystąpił bliżej. Naraz dał się słyszeć głos z krzaka gorejącego i zaraz zauważył Mojżesz, że to, co widział, było cudem, aby zwrócić jego uwagę i aby mu stąd udzielić ważnego poselstwa. Głos to był Boży.

Zwykle przy każdym cudzie Bóg pokazuje nam symboliczne znaczenie tegoż, a w tym przedstawia nam Izraela, który, będąc w utrapieniu, nie bywa jednak zniszczony. Później, w czasach Reformacji, kościół w Szkocji wziął dla siebie za godło krzak gorejący, ponieważ ich doświadczenia były tego samego rodzaju, że choć przechodzili przez różne utrapienia i trudności, to jednak nie zostali zniszczeni. A czy nie jest ów krzak gorejący piękną ilustracją do doświadczenia Chrystusa i Jego członków? Czyż oni nie są otoczeni ognistymi doświadczeniami? I czy nie wychodzą z nich nieuszkodzonymi i nieskrzywdzonymi? Czy nie są oni przeto błogosławionymi, wykształtowanymi, wzmocnionymi, by się mogli stać dziedzicami świętych w światłości?

CZEŚĆ DLA BOGA

Trafnie mówi nam Pismo Św., że bojaźń Pańska, czyli cześć dla Boga, jest początkiem mądrości. Wielce ubolewamy nad brakiem czci dla Boga, jaki jest w ludziach naszych czasów i dlatego radzimy czytelnikom naszym i ich rodzinom, by bojaźń Pańską uważali za właściwą podstawę ich myśli, która jest koniecznie potrzebną, by przygotować nas do teraźniejszego i przyszłego życia. Wolność i niezależność, to dobre usposobienie, lecz one powinny być utrzymywane, oceniane i pod protekcją. One nie powinny przekraczać wolności, by doprowadziły do niepobożności, a to dla dwóch przyczyn: 1) Z powodu wzrastającego ducha niepobożności światowej wokoło nas, czego wynikiem brak wiary w Boga i w rzeczy nadprzyrodzone. 2) Z powodu wzrastającego światła prawdy, przez które możemy zauważyć, że lęk wiecznych mąk był bezpodstawny i dlatego moglibyśmy utracić poszanowanie ku Bożej miłości, która jest częścią Jego charakteru.

Mędrzec pisał: „Strzeż nogi twojej, gdy idziesz do domu Bożego” (Kaz. 4:17), czuwaj nad drogą twoją, czuwaj nad postępkami twoimi. Czy dom ten byłby wspaniałym budynkiem, pozostającym pod Boskim kierownictwem, jak to było za czasów Salomona, czy też Kościołem w ciele, powinniśmy pamiętać, że poszanowanie dla wszystkich poświęconych rzeczy jest cechą przyzwoitości. Ktokolwiek zaniedbuje poszanowania dla tych rzeczy, ten wstępuje na drogę niebezpieczną. Ci, którzy mają mało poszanowania i są niedbałymi, mogą potknąć się i być prędzej odrzuceni, aniżeli ci, którzy posiadają poszanowanie i szacunek. Jeżeli Mojżesz, jako najpokorniejszy człowiek na ziemi, musiał uczyć się pokory, to co mówić o innych?!

Dlatego też czcijmy Pana w sercach naszych i w postępkach, bądź to dziękując Ojcu Niebieskiemu za chleb powszedni, lub okazując wdzięczność Bogu za Jego opiekę i opatrzność, a gdy schodzimy się z braćmi Chrystusowymi, starajmy się, aby nasze postępki i słowa rządziły sercem naszym, okazując poszanowanie dla Stworzyciela. Zrzućmy nasze obuwie, czyli odłóżmy na stronę nasze zwykłe życiowe postępowanie, które jest w łączności ze światem; uznawajmy Jego we wszystkich drogach naszych, a przede wszystkim, jako dzieci Boże, słuchajmy głosu nauk Słowa Jego.

BÓG NIE ZAPOMINA LUDU SWEGO

Pan wkrótce poinformował Mojżesza, że On nie zapomniał o sprawach Izraela, z czego zrozumiał Mojżesz, iż dopiero teraz przyszedł czas właściwy, aby wstawiać się za Jego ludem. Ta myśl, że Bóg wiedział o sprawach Izraela, że sympatyzował z nim i miał staranie o nich we właściwym czasie, dała Mojżeszowi więcej zaufania w Boskie kierownictwo i opiekę. Tak samo rzecz się ma i z nami. Gdy patrzymy wstecz na Wiek Ewangelii, w jaki to sposób sprawy Pańskie zostały znieważone przez złe siły w okresie wieków średnich, dziwimy się i może skłonni jesteśmy powiedzieć: „Czy Bóg tego nie wie? - Czy Bóg nie dba o to, aby Imię Jego było znieważane, Jego Prawda deptana, a wierni Jego by byli prześladowani?”

O nie! Pan upewnia nas, że On wie o wszystkim (Dz. Ap. 15:18), że odczuwa to bardziej, niż my i w swoim czasie, gdy uzna za stosowne, da nam potrzebne wyzwolenie. Jak wielkie zaufanie daje nam to do Boga, gdy patrząc wstecz zauważymy, że mimo ognistych doświadczeń i niepomyślności, które na nich przychodziły, nie zostali zgnębieni! Jaką nam daje ulgę i jak nas to pociesza, gdy słyszymy głos Pański, który nas upewnia, że nasze wyzwolenie przybliża się i który używa nas na to, abyśmy opowiadali o Boskiej miłości i mocy i o wyzwoleniu z sideł tego świata, ciała i szatana tych wszystkich, którzy tego pragną. Zaiste zajmujemy zaszczytne stanowisko: słuchamy głosu świętego, oczy nasze otworzone są na cudowne rzeczy. Niech Pan będzie uwielbiony! Przestrzegajmy słów Jego.

„Zstąpiłem, abym ich wybawił z ręki Egipskiej - Pójdź teraz, poślę cię do Faraona, abyś wywiódł lud mój, Syny Izraelskie z Egiptu” (2 Moj. 3:10). Powinniśmy zauważyć, że Bóg wyraźnie mówi nam, że On sam jest wyswobodzicielem i gdyby Mojżesz miał się chlubić ze swej własnej zdolności i czynów, Pan by go nie użył, ale znalazłby innego do tej pracy. Gdziekolwiek by nas Pan używał w służbie Jego, to możemy być pewni, że On nie życzy Sobie tego, abyśmy to uważali za nasze własne poselstwo, a cześć i honory sobie przypisywali. On tylko używa nas jako Swoje narzędzia, dając nam przywileje i bądźmy pewni, że wszystko Bóg mógłby łatwiej uczynić bez naszej pomocy. Jak cudownym więc jest, że we wszystkich Jego sprawach upodobało się Bogu używać Jego poświęcony lud! Z jednej strony mówi im, że nie są tego godni, zaś z drugiej strony upewnia, że On używa ich niedoskonałości i pomimo tego prowadzić ich będzie w służbie dla sprawy Jego.

KWALIFIKACJE DO SŁUŻBY

Widocznym jest, że najgłówniejsze przymioty, aby wykonać Boskie polecenia przez użycie tychże zdolności i talentów, są: Bojaźń Pańska (cześć dla Boga) i pokora. Te przymioty posiadał Mojżesz, jeden z największych ludzi na świecie. Choć Mojżesz bardzo oceniał przywilej, że został wybrany do wykonania takiego wielkiego dzieła, to jednak zadziwił się z tego i prędko uznał, że nie posiada odpowiednich kwalifikacji. Rzeczywiście przeczuwał, jak też i wyraził się, że byli inni więcej uzdolnieni do tej pracy. Lecz czy wyznanie jego nicości nie uczyniło go stosowniejszym do pracy Pańskiej? To samo jest i z nami, możemy być pewni, że jeżeli myślimy, iż jesteśmy mocnymi, to w rzeczywistości jesteśmy słabymi; a jeżeli jesteśmy słabymi w siłach naszych, tedy jesteśmy najlepiej przygotowani, abyśmy mogli być mocnymi w Panu i w sile mocy Jego, by On nas mógł używać za Swe narzędzia. To samo było z wielkim apostołem i wierzymy, że to samo musi być z wszystkimi, których Pan uznaje i używa w służbie Swej.

Widząc jak wielkiej odpowiedzialności wymaga powierzona mu praca, Mojżesz wzbraniał się, tłumacząc, iż nie posiada odpowiedniej zdolności. Pan wiedział, że to jest prawdą, lecz także wzmocnił go tym, że słabość jego będzie udoskonalona w sile mocy Bożej. „Oto będę z tobą” (2 Moj. 3:12), było Pańskie zapewnienie. Jeżeli tak, dlaczego nie miałby mieć powodzenia? To samo dzieje się dziś z nami. Jeżeli Bóg za nami, któż przeciwko nam? Jakże by mogła praca Pańska chybić celu. Wszak wielu z dzieci Bożych ma być wywołanych z Babilonu i jego błędnych nauk, z uciemiężenia, z więzów sekciarskich i ich społeczeństwa, by mogli uwielbiać Boga w duchu i prawdzie, oddając Mu swe serca i wszystko, co posiadają, dla Niego i w Jego służbie.

Jako reprezentanci Pana, wszystkie członki Ciała Chrystusowego, jako poza figuralne ciało poza figuralnego Mojżesza, mamy dozwolone brać udział w tej pracy, aby głosić upadek Babilonu, ogłaszać obecność prawdziwego Króla i zgromadzić tych wszystkich, którzy uczynili z Bogiem przymierze przy ofierze. Gdy odczuwamy naszą niegodność tak wielkiego stanowiska i naszą słabość do tak wielkiej pracy, pamiętajmy, że Pan jest z nami, a ponieważ jest to Jego dzieło, ono musi iść naprzód i wykonać to, na co jest wysłane. Dlatego czyńmy postanowienia być wiernymi, abyśmy mogli utrzymać nasz stosunek i pokrewieństwo do tej wielkiej poza figury Mojżesza, aby ostatecznie mieć z Nim dział w wielkich chwałach Jego królestwa, błogosławiąc i sądząc wszystkie narody ziemi w przyszłości. - Dz. Ap. 3:23.

Nie tylko upewnił Pan Mojżesza o jego misji, lecz także oświadczył, że wyprowadzi lud Swój z Egiptu i poprowadzi do zwycięstwa przez góry i miejsca, z których by mógł się z nimi komunikować. A ponieważ to Bóg powiedział, dlatego Słowo Boże musi się wypełnić. Tak samo Pan nas upewnia, że wszystko poprowadzi do skutku i że wszelkie opozycje i zniechęcenia powinny nas jeszcze więcej pobudzić, by iść naprzód i czynić, co nam powierzył. Pan sam tę pracę poprowadzi i będzie tylko od tego zależeć, czy będziemy mieć ten chwalebny udział jako Jego przedstawiciele, jako członki Ciała Chrystusowego.

JEHOWA, SAM PRZEZ SIĘ EGZYSTUJĄCY

Zdaje się, że Mojżesz utracił zaufanie w braciach swoich tak, iż nie wierzyli w Boskie obietnice odnośnie wyzwolenia z niewoli egipskiej. Choć Bóg upewnił go o jego zwycięstwie, to jednak myślą cofał się on 40 lat wstecz, mówiąc: „Oto ja pójdę do synów Izraelskich i powiem im: Bóg ojców waszych posłał mnie do was. Jeżeli mi odpowiedzą: Które jest Imię Jego, cóż odpowiem?” (2 Moj. 3:13). Zapewne, że naród Izraelski przez obcowanie z Egipcjanami zapomniał o Bogu swych ojców. Sąsiedzi pogańscy i ich wodzowie czcili różnych bogów i dobrze im się powodziło. Dlatego też w tym czasie prawdopodobnie Izraelici chcieliby wiedzieć, kto jest ich Bogiem. Tak zdaje się myślał Mojżesz.

Boska odpowiedź odnośnie Jego imienia była: „Jam jest, którym jest”, znaczy to samo, co Jehowa, sam przez się egzystujący, ten, który zawsze był. Widząc, że to było tylko częściowym zapewnieniem dla Mojżesza, Bóg w dodatku upewnił sługę Swego, że Imię Pańskie nie będzie próżnym słowem w ustach jego, i że Bóg będzie z nim i okaże Swą Boską wielkość, dostojeństwo i zdolność w wyprowadzeniu Izraela. By upewnić go, Pan kazał Mojżeszowi rzucić laskę pasterską, którą nosił, na ziemię. A gdy to Mojżesz uczynił, zamieniła się owa laska w węża. Pan znów doświadczył jego wiary. Tedy rozkazał Pan Mojżeszowi wziąć węża w rękę, a gdy to uczynił, wąż stał się laską w jego ręce jak przedtem. Upewnienie, dane Mojżeszowi, że Bóg będzie czynić cuda przed Izraelem i innymi, dało mu więcej zaufania do Boga. To samo powinno być i z nami wszystkimi. Żaden nie powinien ufać w samym sobie, lecz biec naprzód w Panu i w sile mocy Jego, z zaufaniem i radością, że On jest z nami. W ten sposób będziemy sami w bezpieczeństwie i oprócz tego będziemy znajdować się we właściwym stanie, aby nas mógł używać coraz więcej w służbie Swej. Taką jest Boska Metoda: „Kto się poniża, wywyższony będzie, a kto się wywyższa, poniżony będzie” (Łuk. 14:11).

Mojżesz nalegał, że może kto inny byłby lepiej uzdolniony, aby opowiadać te wesołe nowiny, mówiąc: „Proszę, Panie, nie jestem ja mężem wymownym” (2 Moj. 4:10), to znaczy, „że ja nigdy nie byłem mówcą i dlatego nigdy nie mógłbym porozumieć się z faraonem. Przychodząc przed oblicze jego, mógłbym zawstydzić się i choć jestem Twoim przedstawicielem, to jednak nie jestem w stanie przedstawić poselstwa Twego we właściwy sposób”. Na ten zarzut Pan odpowiedział Mojżeszowi, że jego brat Aaron będzie tym mówczym narzędziem. Będąc w ten sposób wzmocnionym i zachęconym, poszedł z poselstwem najcichszy mąż ziemi, aby spotkać się z największym królem owych czasów.

AARON, MÓWCZE NARZĘDZIE MOJŻESZA

Jest godne uwagi, że Bóg, wybierając Mojżesza jako wyswobodziciela i męża stanu, nie wybierał nowicjusza, ale przeciwnie, męża z wielkimi naturalnymi zdolnościami, któremu dał odpowiednie wykształcenie do tak specjalnego zadania. Wczesne lata Mojżesza były spędzone pod ćwiczeniem pobożnych rodziców, którzy wpoili w niego zasady prawdy i sprawiedliwości, a nauki odnośnie nadziei Izraela tak nań podziałały, że przez następne lata swego życia z nim pozostawały. Pierwsze czterdzieści lat spędzone były na dworze egipskim, aby pod najprzychylniejszymi okolicznościami i w najwięcej oświeconym narodzie owych czasów, otrzymać wykształcenie. Następne czterdzieści lat usunęły go w zacisze życia domowego, które zmiękczyło jego charakter jako też wzbogaciło jego doświadczenie.

Bóg jeszcze, wybierając męża z nauką i zdolnościami, dał bodziec do ciała jego, tak jak apostołowi Pawłowi, aby przez to Mojżesz nie wywyższał się nad miarę z zaszczytu i stanowiska, jakie posiadał. On był powołany do mówienia, niedowierzający sobie i ustępliwy i nieposiadający zdolności wymowy. Stanowisko, do którego został wybrany, nie wymagało wymowy i dlatego też nie było mu dane. Przeciwnie, jego cichość, połączona ze zdolnością wykonawczą, specjalnie sposobiły go do danej pracy. Podobny bieg rychłego kształcenia możemy także zauważyć u apostoła Pawła (Gal. 1:15, Dz. Ap. 22:3, Dz. Ap. 26:24). Apostoł napomina wszystkich, którzy by mieli być użyci w służbie Pańskiej, aby się stawili „doświadczonymi Bogu robotnikami” (2 Tym. 2:15).

Możemy także zauważyć, że na stanowisko specjalnych wodzów Bóg używał raczej mniej aniżeli więcej, a często tylko jednego. Tylko jeden nas odkupił i przywrócił zgubioną ludzkość do pierwotnego stanu. Tylko jeden apostoł Paweł prowadził wierzących, szczególnie pogan, do niezgłębionych bogactw Chrystusowych, pozostawiając pamiątkę miłości Bożej na następne ich generacje. Tylko jeden Mojżesz wyprowadził zastępy Izraela z niewoli, aby był ich ojcem i sędzią, choć wielu miało tę łaskę być mu pomocnymi. Tak samo i w następnych czasach, Bóg od czasu do czasu wzbudzał Swoich specjalnych sług, uzdolnionych do służby w specjalnych potrzebach, aby uczynić ulepszenia. Lecz w każdym wypadku doczesną ich nagrodą było prześladowanie. Zaiste ich doświadczenia były tak srogie i tak godziły na ich stanowiska, że tylko ich całkowite poświęcenie się, gorliwość i widok przyszłej chwały były skuteczną pobudką do wykonania tak wielkiej misji.

Widok tych faktów powinien dopomóc ludowi Bożemu do głębszego wnikania w Boskie rozporządzenia i sposoby działania, by używać swych talentów w jakimkolwiek wydziale pracy w Winnicy Pańskiej. Jeżeli ktokolwiek ma być więcej użyty przez Pana, niech najpierw stara się być należycie uzdolnionym do tego. Niech w cichości, pokorze, gorliwości i zupełnym ofiarowaniu się na służbę Bożą naśladuje umiłowanego i uczciwego Mojżesza. Lecz mądry szafarz starać się będzie zawsze udoskonalać na linii swoich naturalnych zdolności i nie będzie spodziewał się cudownego wywyższenia, by tracić drogi czas ku udoskonaleniu tego, czego z natury nie posiada. Pan wprawdzie mógłby i cudownie działać, gdyby taką była Jego wola, lecz taką nie jest Jego zwykła metoda. Cuda są to siły zachowawcze i wtenczas tylko wykonywane, gdy naturalne środki są niewystarczające do spełnienia Boskich zamiarów.

Brzask Nowej Ery 07/1943 str.101-10    W.T. R-1651 a -1894 r.

  Wstecz | Do góry

Home | Biografia | Pogrzeb | Apologia | Historia | Dzieła | Fotogaleria | Pobieralnia | Prenumerata | Biblioteka | Czego nauczał
Polecane strony | Wyszukiwanie | Księgarnia | Kontakt | Manna | Artykuły

© pastor-russell.pl 2004 - 2016